Najnowsze Wpisy

kumac69 Komentarze (1)
04. stycznia 2009 00:54:00
linkologia.pl spis.pl
News
22.12.08
Merry Christmas Everyone ;**

Next jak napisałam w notce powinien pojawić się na feriach (prawdopodobnie wypadają mi na przełomie stycznia i lutego.
jeszcze przypomnę, bo może nie wszyscy wiedzą: zmieniłam nick na Darkness Angel ;)

Minimum 15 komów... ;) Pozdrawiam
Darkness Angel

05 grudnia 2008
Odcinek 13. 'Gdybyś się dowiedział, że już mnie więcej nie zobaczysz...'
     Dedykacja dla...  Dla takiej osoby, dzięki której żyję. Dziękuję Ci, że mogę o Tobie marzyć, każdej nocy pełnej gwiazd i łez, każdego samotnego wieczoru. Dziękuję, że jesteś w moim  komputerze na pulpicie, w moim telefonie na wyświetlaczu, na drzwiach mojego pokoju... Jako kartka, ale jesteś... I dziękuję, że mogę popłakać sobie we własnym łóżku, wyobrażając sobie, że tulę się do Ciebie, chociaż wiem, że nigdy nie będę miała takich możliwości. Zależy  mi tylko na tym byś był szczęśliwy jak nikt inny, byś znalazł miłość swego życia... Czasem aż boję się pomyśleć co byłabym w stanie dla Ciebie zrobić. Dziękuję... Co z tego, że jesteś daleko... Ale przecież jesteś...
                                                                                                                       B.Kay ;*
                                              'Może to głupia miłość
                                         Albo w ogóle nie jest miłością,
                                           Jednak chcę by trwała'                    
                                                               ***       
                                              'Gdybyś się dowiedział,      
                                       Że już mnie więcej nie zobaczysz...'   
    Ta noc była bardzo niespokojna. Co chwila dostawałam te głupie wiadomości na telefon. Bill zdenerwowany wyłączył moją komórkę  chowając ją głęboko do szafki. Tulił mnie i powtarzał 'Ktoś na pewno pomylił numer...'  . Zasnął o drugiej nad ranem, ja udawałam, że śpię. W mojej głowie kotłowało się tysiące myśli... Byłam przestraszona. Wiedziałam, że on zawsze przy mnie będzie, że mnie nie opuści... A jednak ten strach, że mimo to że mam ochroniarzy wcale nie jestem bezpieczna. Jutro nowy dzień, kolejne godziny na 'rehabilitacji'. Nikt ze mną tam nie pójdzie, będę sama skazana na siebie.
                                                                ***
Tymczasem Ashley siedziała w Polsce. Tęskniła, tak naprawdę bardzo tęskniła... Ale przecież musiała to zrobić... Ma ten układ, jest tylko zabawką i niczym więcej.
Po chwili namysłu wrzuciła do torebki potrzebne rzeczy, otworzyła okno swojego pokoju na poddaszu i wymknęła się z domu, mimo późnej godziny. Silny wiatr targał jej jasne włosy, a krople deszczu zatrzymywały się na jej bladych policzkach, przypominając łzy.
Sama nie wiedziała, że wpadła po same uszy, myślała, że to taki niewinny śmieszny układzik... 'Spróbuję raz i koniec!' . A to ją poważnie wciągnęło, być może już nie ma żadnych szans na normalne życie. 
                                                              ***
-Olka...-Tom wszedł  nieśmiało do mojego pokoju. Podniosłam oczy znad książki i kiwnęłam głową na znak tego, że słucham.-Bo wiesz... Może prosto z mostu: Dlaczego ona nie odbiera telefonów ode mnie?
'Ode mnie też nie odbiera, martwię się o nią'- chciałam powiedzieć, ale w porę ugryzłam się w język. Nie mogę mu tego zrobić, niech wie, że wszystko jest z nią OK. Naprawdę nic nie wiem, nawet czy żyje...
-Rozmawiałaś z nią?-zadał kolejne pytanie, w jego oczach widziałam nadzieję.
-Tak! Oczywiście... -odkrzyknęłam szybko.
-I?
-No ona... No nie za bardzo chciała gadać o tym co się stało.-skłamałam.
-Rany! Przecież nic się nie stało!-odpowiedział zrozpaczonym głosem.-Przecież ja...
-Daj spokój. Ona wkrótce się odezwie, znam ją.-odpowiedziałam łagodnie.
Po wyjściu Toma z pokoju,  powiedziałam bezradnie 'Sama chciałabym  to wierzyć'
                                                               ***
-Ćwiczyłaś?-zapytał ze szczerym uśmiechem Kenny.
-Oczywiście...-odpowiedziałam bez entuzjazmu.
-Oj! Nie wyspałaś się? Dlaczego?
-Dlatego, że ktoś przez całą noc...-zamilknęłam.- A z resztą nie twoja sprawa!-moje zdecydowanie sprawiło, że  darował sobie te wszystkie głupie gadki. Na jego twarzy malowało się zmieszanie.
Podczas tych wszystkich głupich ćwiczeń jakie miał mi do zaoferowania, cały czas myślałam. O wszystkim i o niczym, miałam natłok myśli. Z tego wszystkiego wyrwał  mnie telefon Kenny'ego. Ten szybko wydobył go z kieszeni popatrzył na wyświetlacz, potem na mnie. Przeprosił i wybiegł jak szalony na korytarz ale widząc, że pod drzwiami siedzi dwóch ochroniarzy czym prędzej pobiegł przed hotel. I znów widziałam to zmieszanie... On jest jakiś podejrzany. Korzystając z tego, że nikogo nie ma w sali dałam nura do jego papierów leżących na stoliku. Pod paroma zapisanymi po angielsku kartkami znalazłam dużą teczkę podpisaną na czerwono moim imieniem i nazwiskiem. Rozglądnęłam się czy nikt nie nadchodzi i zaczęłam wertować strony. Głośno przęknełam ślinę, gdy zobaczyłam na jednej z kart moje wszystkie dane. Imię i nazwisko znał, bo w końcu się przedstawiałam, ale po co mu mój adres, wiek, numer telefonu [!] i inne ważne dane. Nie chciałam zostać przyłapana, więc schowałam teczkę do torebki i wyszłam z sali. Po drodze wytłumaczyłam ochronie, że nie mam zamiaru już na niego czekać, i że idę do pokoju.
                                                   'Już nigdy tam nie pójdę!'
Weszłam do pokoju i szybko zamknęłam drzwi na klucz, oparłam się o nie i głośno wypuściłam powietrze.
                                                                 ***
Kenny po długiej i bardzo burzliwej rozmowie ze swoim szefem, nerwowo wszedł do sali i  z rozczarowaniem zorientował się, że nikogo w niej nie ma.
-No... To jestem uduszony. Świetnie...
Podszedł do stolika, na którym leżały wszystkie papierzyska i gorączkowo zaczął szukać tej teczki. Po chwili stwierdził, że jej nie ma. Zacisnął ręce...
-Znalazła...
                                                                ***
Leżałam w swoim łóżku i czytałam mój 'życiorys', nawet dowiedziałam się co by się ze mną stało za jakieś dwa, może trzy dni?
Do pokoju wszedł Bill.
-Hej!-rzucił w pośpiechu.-Mamy dziś wywiad, razem. Szykuj się. Co tam czytasz?
-Bill? Co być powiedział, gdybyś się dowiedział, że już mnie nigdy nie zobaczysz?-wypaliłam.
-O... O co ci znowu chodzi?-zapytał z niepokojem.
-O nic, tylko o to...-odpowiedział z obojętnością pokazując mu teczkę.
Bill przewertował ją parę razy, po czym wzięłam mu ją i wyszłam z pokoju kierując się do Karoliny.
-Czekaj! Gdzie idziesz?!-krzyknął ale udałam, że nie słyszę.
                                                            ***
-O! Ola, jak dobrze. Mamy wywiad...-mówiła ochoczo Czerwonowłosa.
Ja jednak wcale jej nie słuchałam, weszłam do sali i rzuciłam białą teczką o blat szklanego stolika. Ona, zaciekawiona wzięła teczkę do ręki i na chwilę się w niej zagłębiła, pochłaniała ją z uchylonymi ustami, z wzrastającym zdziwieniem.
-Mogę?-zapytałam, kiedy Kar skończyła czytać. Nie poczekałam na odpowiedź i wzięłam jej papiery.
-Skąd  to masz?-zapytał drżącym głosem.
-Nieważne.-odpowiedziałam zupełnie obojętnie.-Będę gotowa za pół godziny.
Po tych słowach udałam się z powrotem do pokoju, aby się wyszykować.
                                                          ***
Po nudnym wywiadzie, i po usłyszeniu setny raz tych samych pytań co tydzień temu wróciliśmy do hotelu. Około godziny 23:00, gdy Bill był w łazience wymknęłam się z pokoju i zeszłam na sam dół, do sali w której odbywała się moja rehabilitacja. Wiadomo po co szłam-żeby oddać to co sobie wcześniej pożyczyłam. Niestety... Zostałam nakryta.
-Cześć...-usłyszałam głos... JEGO... Egzekucja jest blisko. Zdrętwiałam na chwilę, by zaraz zupełnie się uspokoić. Wszystko pod kontrolą.
-O witam... Wiesz poczytałam sobie ten mój nowy życiorys... Szkoda ale niestety nie stanie się tak jakbyś tego chciał.
-Tego nie możesz być pewna.-zbliżał się do mnie powoli, a ja mimowolnie cofałam się do tyłu aż wreszcie poczułam za sobą ścianę. Ughh... Modliłam się żeby ktoś teraz przechodził korytarzem, żeby to zobaczył...  Złapał mnie za nadgarstki i unieruchomił je.
-To jak załatwiamy to po cichu, czy...-przerwał na wskutek silnego bólu w okolicach krocza. Upadł na podłogę, a wtedy ja szybko uciekłam. Na korytarzu wpadłam w Toma... Jak dobrze. Przytuliłam się do niego, po policzkach ciekły mi łzy. A jednak... Nie wytrzymałam... Usłyszałam huk drzwi i zobaczyłam Kenny'ego biegnącego w naszą stronę, kiedy jednak zobaczył Toma natychmiast zawrócił w stronę wyjścia z hotelu.
-Saki!!!-krzyknął Tom.
                                                          ***
                                                        The End
Korzystając z okazji, chciałabym wszystkim czytelnikom złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, jak najwięcej uśmiechu i radości z życia, weny do pisania, cierpliwości do czytania mojego 'dzieła' szczęścia i spełnienia wszystkich marzeń oraz hucznego  Sylwestra.
                                                                                      Darkness Angel ;**
                                                                                

                                                                               PS. Jak się podoba neu wygląd?
                                                                                          Next na feriach ;)
Darkness Angel (19:36)
8
  • Odcinek 13. 'Gdybyś się dowiedział, że już mnie wi... (Darkness Angel; 05.12.2008)
  • Odcinek 12: Ja tez mam prawo płakać! (Darkness Angel; 05.10.2008)
  • Informacja! (Darkness Angel; 21.07.2008)
  • Odcinek 11: On mnie zdradził! (Darkness Angel; 01.07.2008)
  • Odcinek 10: Blondynka (Darkness Angel; 14.06.2008)
  • Odcinek 9: Ja w ciebie wierzę! (Darkness Angel; 30.05.2008)
  • Odcinek 8: Zostaniesz moją dziewczyną? (Darkness Angel; 15.05.2008)
gibzon : :

gosia Komentarze (0)
27. listopada 2008 14:25:00
linkologia.pl spis.pl
hejkaaa~!! woww... alle goracoo:(  no ale przynamniej mozna sie troszkem opalic :) hehe.. ;D no np. wczoraj bylam ranoo z Anuska na miescie no a potem poojechałysmy do jej wujka  nad staw i sie kompalysmy i opalały,śmy i bylo fajniee!!! hehe.. z Dabera se jaja robilysmy (dzwonilysmy do niego) =D !! tylkoo potem wracac nam  sie nie chciałoo ~! ;[ nioo a potem jak wrocilam to pobylam w doomeczkuu i potem byla burzaaa ale jakaa wezcie z dwoch  sytronnn sie błyskałoo ŁOO Matkoo!!!! moja babncia jak to -moja babcia oczywiscie zaczella panikowac i odmawiac riozaniec , wyjełaa gromnice łoo Boozee!!! -Ona taka jessttt :( :** !! a ja tak sie fajnie parzylam przez okno i tak sie .. fajniiieee bylskałloo !! hiehhh... jak ja lubie buurze!!! a dzis podobno ma byc tak samoo~~~!! yeahh/...:) noo ale ja sie noie dziwie jak jesst tak goraco;/ no doobra nie bede wam truła o pogodzie !!! Jestem dzis happyy bo.. mooj braciolek postanowił ze wyjedzie jeszcze   zz moim bratem ciotecznym do Londynu bo.. tam moj wujek mieszkaa!! -Krzysiek wlasnie nie dawnoo przyjechal ale w piotek juz wyjedza!! i ich zabiera  ze soba~!! ;p hah... fajniie bo niedosc ze moj braciak se tam zarobii/ ale i tak mi nic  ztej niezlej sumki nie odpali :(( to jeszcze mi cos przywiezie!! hehe///:) no i oczywiscie bede miala wlasnego kompa boo... ma tam kupic laptopa , ktory oczywiscie bedzie dla mnie :DDD!!! :OO(lol) !!!!!!!!!! hah/.// fajniiee niee?? no wiemmm ze fajnie!! hiehh.. :** doobra ja koncze papatkiii!!! :)  

łolka (16:17)

3 ktoś znalazł dla mnie czas


24 June 2006
po baluu/zak.roku (smutasnoo:( /ognichooo!!

Yo moje ziooommkiiii!!!;0 we wtrrek byl bal 6-klasistow ! ! polonezzz wyszedl jednym slowem do duuyuuuuuuuuuuuuppppppppppppyyyyyyyyyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (wszyscy sie pomylili) no niestety czesssem tak bywa , ale uznalismy ze przynajmniej bedzie zie z czego poolewac!!!! :) hieh.. a potem byla dyskooooteka brechty niezle byly bo... byl zespol i wszyystko spiewali!! (o Matkoo!!!)  no i oczywiscxie  same przypalowe pioosenikiii!! ....dyska byla od 18 do 219mialal byc ale byla do 23:P) hah.//// w piotek bylo zakk.. rokuu szk. z:( nibyyy fajnie bo.. do budyy nie trzea chodzis ale  jakos takos  ssmutassnooo :(! nio booo..ja to bym siem nawet cieszyyllaa.ze taglupia 5-tke opu8szczamy ale..  ludzie juzuz tam beda nie tacy sami;(  nbo niestetyy wczoraj mieliesmy ognichhooo u Jakubiaczkii !! i bylooo ffaaajjjnnnniiieee!!! bo ona tam u siebie ma taki jakby ogrodzony  laseek :) :PPP (lol) i zrobilismy ognisko no i bylanm na  nim od 5 do 22 :P ;........ a pod koniec zaczelismy sie bawic w berka zakutego hahhh... ja nie wiedzialam ze to taka siuuuper zabawa jessstt!!!!! tylllkooo troche upnie bylo bo... moja kochana Madziiiaa P. :) obrazila sie ana nass i poszla :( szkoda mi jej trooosszkee !!! ludzie sa wakacje!!! a ja nawettt tego nie czujje ;D WAKACJE!!! no i postanowilam zmienic troszke wyglad  my bloga no i kto spostrzegawczy to dostrzegł zmiankii:PP heh   ee... no , ale i taaak caly lipiec bede siedzi8alal w domciuuu oprocz weekendow bo w weekendy bede wyjezdzala do mojeego dziadka !!!:PP (LOL) ;o no lae bede sie spotykala z mojimi kochanyymi friendami!!!! :) hah... niooo dobra to ja koncze papaapaaaa!!:) no i pozdro dla mojej kochaniuutkkkiieej 6b ! :PP

 

łolka (15:05)
2 ktoś znalazł dla mnie czas

16 June 2006
laluu laluu...

hejj@!!! łłoooo jejekuu jejjkuuuu ALE GORACO!! :o jakos nic mi siem nie chce roobic!! :** bylam dzisiaj na zakupciach zchomikiem :PP fajniie bylo  bylismy w ":reporterze" i kupiłysmy se bluzki ladnee:PP) nooo i jeszcze bylismyy w "vera donna" i se kupilysmy koczyki tez ;adne :) aa... no i jeszcze z  mamuska musze jechac dzis do sklepuu po 16 bo jeszcze na bal musze kupic bluzke i buty po spudnice juuuzz mam :) hah/// ladna JESST:() OO M atkoioo jeszcze tylko tydzien i juuzz wakacje:) hah... jak to szyybko zlecielo tylkoo miz  nasza klasa nie chce sie rozstawac:( ! tak jakos fakjnie siie pod koniec zroobilo :( ..szkooda ! no alee wczoraj mialam dziiwqnyy dzien przez [prawie caly dzien nicc nie robilam ttyylkooo pod koniec wieczorkiem poszlam pograc w  siatee i :DD tak garmy , gramyyy  z chomikiem noo i patrzymy deziadek idzie to,kryczymy do dziadka "dziadek odbij pilke!!' no i zycilysmy do dzidka pilkke a tu partzrzymy a ona wpadla na taki placyyk kolo nass tam nie ma ogrodzenia i jest taki zarosniety dzrewami i pokrzywami no doobra wlazimy przez brame potem do teeegho cholernego laskuuu!!!! :O:(( smiesznie bylo bo ja bylam w krutkich spodenkach a chomik w sandalach i sie tak uzupelnialysmy :PP =D  no i tam dluugo szuklalysmy pilki bo jak zwykle dziadek to ma cellaa!!! no i nass pokrzywy po kuly i jakies tam badziewia i komary nass pogryzly a potem zaczelo sie barrddzdziiejj sciemniac  i poszlam do domkuu ptem poszlam spac no i takkk :) ale nie noo moj dziadek to ma cela wiecejm  to mu sie do pilki nie damy DOTKNAC!!! nio dobra ja koinzce papcieee!!! :) a i pozdrrooo dla; CHOMIKA (oczywiscie!!) , anetki-skarpetki(nie chce mi sie do ciebie juuutro na urodziny przychodzic,  ale siem poswiece!!:P) nio dobra to papciiieee!!!  

łolka (14:39)
2 ktoś znalazł dla mnie czas

09 June 2006
::::::::Polska gola... coca-cola!!!!:::::::
SIEMKAAA!!!!! NO to moze na wstepie powiem ze fajooowooo bylo na zielonej :PP:)) naprawde gites, siuuper towarzychhoo i wogule zajebiste teksty, sytuacje, luudzie!!! na prawdee!!! nie bedec wamm opowiadac bo.. mis iem nie chce ale moze opowiem wam ten tydzien ; poniedzialek: nic takiegoo troche mnie [przeziembienbie po zielonej zaczelo brac bo.. mielismy do duu[pppyyy pogode:()!! no i we wtoreekkk nie poszlam do szkoly ale w EURO SCHOOL  mielismy test na koniec!!! mam 76,5% tak samo  jak -Anka!!! truudnyy byll ten tescik ale i tak z anglika w EURO SCHOOL jestem najlepsza z gruppy:PP:) :o(LOL)  mam 5+ na koniec:PPPP!!! sroda; pani od muzyczki wystawiala ocenkiiii noo i dosz;la do mnie i mi nie wypadala 5 a w tamtym semestrze milalam 5 no  kolo moich ocenek byly dwa plusy no to nasza kochana panii Madzia dostawila mi + i 5 no i mi postawila 5 bo.. powiedziala ze na nia zasluguuje:PPehem.....!!czwartek; fajopski dzionek bo... nie mielismy woogule lekcji :OO hahhaa....! bo bylza obchodzony dzionek dziecka :PP:** i przyszlismy na 10 i mielismy do 12 tylkoo ze i tak bylismy na dworzu albo na sali gimnast. bo tam jakies  mecze grali :D i jeszcze dostlaismy sooczek i batona (LOL) postarali siem!!! :PP :O,,.,.<> no i nasi chlopcy (hah..) grali se meczyka o 1 miejksce w szkole (LOL) -oni>>????? ale i tak matoly jednee przegralii!! no i potem my-dziewczynki z 6b zaczelysmy sie wydzierac na tych dupkow co... wygrali-6e ze sa glupkami i wogule ze poni sa  do duupyyyy !!! smiechowooo bylo bo myz Anuskaa i z olka c . wymyslalaysmy jakies  smiedszne teksty :))=D hahhhaa.....no i doobra no i konnczeeee!! pappapapa!!a no i zapomnialam zycze naszej druzynie POWODZENIA!!! na Mundilu-chociaz i tak wszystkie mecze przegramy znajac zaradnosc naszych chlopcow:PP -i toi sie nazywa wiara w ojczyzne:PPPP dobra
gibzon : :

cacy Komentarze (0)
25. listopada 2008 23:04:00
linkologia.pl spis.pl

Mike nie mógł znieść śmierci siostry. Dostał jej serce, jeszcze leżał w szpitalu, bo dzisiaj mają go wypisać, lecz nie może narazie śpiewać. To też przygnębiło Mike'a, ponadto dziś nikt do niego nie przyszedł. Stracił jedyną osobę, która była dla niego oparciem.

 *** - Tymczasem u Chestera

- Co ty, głupku, wyprawiasz? - pyta matka Chestera, i, nie czekając na odpowiedź, dodała:

- Chcesz się zabić!?

Tymczasem Chester tylko skakał na sofie, nie wiedząc właściwie dlaczego. Może to przez śmierć siostry Mike'a przypominały mu się dawne czasy, gdy to on, jak był mały skakał na sofie, a matka wrzeszczała na niego, by przestał. Przypomina to wszystko sobie, gdy nagle zadzwonił dzwonek, który wyrwał go ze wspomnień. Przypomniał sobie, że przecież matka tu jest, i runął w stronę drzwi. Zdążył otworzyć, a w drzwiach pojawił się Mike.

- Mike, co ty tu robisz?

- Czekam, aż otworzysz. Jedziemy na pogrzeb.

Chester nie odpowiadając pobiegł się przebrać. W drzwiach zatrzymała się jego matka, i spytała Chestera:

- Gdzie się wybierasz?

- Na pogrzeb.

- Nareszcie! Dojrzała decyzja.

Szybko przebiegł obok matki i pobiegł do Jeep'a Mike'a tak, że matka nie zdążyła się zabrać.

***

Pogrzeb był trochę długi, ponieważ wszyscy chcieli się wypowiadać publicznie. Wreszcie Chester podszedł do mikrofonu i powiedział:

- Wiecie, właściwie nie znałem siostry Mike'a. Ale widzę jacy są jej bliscy. Mam nadzieję, że była inna. Lepsza od was. Przecież najbliższy był jej brat - Mike. A wy nie daliście mu głosu! Oddaję mu mikrofon. Naprawdę, dziwię się wam, że to wy wszyscy przemawialiście, a nie on! - Chester wręczył Mike'owi mikrofon, a on powiedział:

- Dziękuję, Chester za dojście do mikrofonu, ale naprawdę, to ja nie powinienem mieć do niego dojścia, ponieważ to przez mój zespół, moją chorobę ona nie żyje. Cały czas się mną opiekowała, a później oddała za mnie życie. To ja powinienem leżec w tym grobie, nie ona. Choć nikt z was, prócz mych rodziców nie wiedział, nawet ona, że nie jest mą prawdziwą siostrą. Podrzucono ją nam. Naprawdę, chciałbym ci to jakoś wynagrodzić, Marry.

- Już to zrobiłeś - powiedział Chester i poklepał go po ramieniu.

***

CHester wrócił do domu, lecz, ku uciesze, nie było tam nikogo. Na lodówce znalazł karteczkę, a na niej takie słowa:

" Mogę cię już opuścić, synu. Widziałam, jak prędko jechałeś na pogrzeb tej siostry twego przyjaciela, nawet schowałam się niedaleko tego pogrzebu i słyszałam, jak przemawiałeś. Wreszcie jesteś poważny i nie jestem ci już potrzebna. Mama."

***

Konkursik!!! NIe zapomnijcie, bo ja wywiązałam się z umowy i udało mi się napisać notkę. Dzięki, że czytacie. Mam nadzieję, że pod tą notką pojawi się kilka komci... a może i pod tą o konkursie!

Wisieńka016 (15:06)

2 tak lepiej!


24 listopada 2008
Konkurs trwa.

Hej! Konkurs trwa, a ja nie widzę zgłoszeń! Teraz tak:

Objaśniamjeszcze raz:

1.Wybieracie sobie jedną z postaci: A, B, C, D.

2. W komentarzach, dokładnie pod notką o konkursie, napiszcie, którą postać wybieracie.

3. Napiszcie w komentarzu wymyślone przez was Imię i Nazwisko postaci, którą wybraliście.

Przykład: a) Linux Poker

Możecie dodać pseudonim.

a) Linux (Linuś) Poker

4. To przykład mojej siostry kapeskowa264

5. To tylko I etap konkursu.

6. Za cały konkurs

1 miejsce - 80 komci

2 miejsce - 45 komci

3 miejsce - 20 komci

Dla reszty po 10-5 komci ( zależy, kto lepiej wyszedł).

Do II etapu przechodzi 10 osób.

7. Najlepsza postać z I i II etapu zostaje maskotką bloga.

Dla wszystkich jakaś fajna graficzka, moze być że dyplom. Ale jeszcze coś wymyślę.

***

5 rozdział powinien się ukazać w weekend, ale się postaram na jutro

Buźka!

 

 

Wisieńka016 (19:00)
5 nareszcie więcej!

23 listopada 2008
Rozdział 4 - Żyj, Mike!

Koncert trwał całą noc. Mike nie mógł przespać tej okazji, jednak lekarze... kazali iść spać. Rano jak zwykle wstał wcześnie, nawet po nie przespanej nocy. Przyszedł lekarz, z niezbyt dobrą wiadomością:

- Mike Shinoda, tak?

- Tak, to ja. - odpowiedział Mike.

- Niestety, mam złe wieści dla pana.

- Jakie?

- Pan umiera. Musi pan mieć przeszczep serca, jednak nie mamy dawcy.

Mike przerażony, milczał. Nie powiedział już nic przez następne parę godzin. Tylko siedział na łóżku w bezruchu.

***

Chester prześpiewał całą noc, nawet do Mike'a nie poszli, za bardzo byli zmęczeni. Gdy wstał, znowu za późno, popatrzył na budzik. Teraz dopiero się ocknął, że nie piszczy bezlitośnie. Była już piąta! Po krótkim zdziwieniu, chciał już wylecieć z łóżka, dzwonić do chłopaków i lecieć do Mike'a. Jednak zauważył jeszcze coś. To była osoba, konkretniej jego matka, popijająca niedzielną herbatkę.

- W końcu wstałeś, chłopcze! - rzekła nagannie pani Bennington. - Musisz mnie zabrać na zakupy!!! - dodała.

- Nie mogę... się... - Chester myślał, jak się wykręcić - pokazywać publicznie z tobą! Jestem gwiazdą!!! - myślał, że już po sprawie, jednak to nie pomogło:

- Widziałam w telewizji i w gazetach twoje cyrki! Całe miasto o tym gada! Synu, czy ty się wykręcasz?

- Nie, nie, tylko... Mike! Muszę lecieć do szpitala! Tylko czym?! Teraz nie zawalę. Limuzyną!!!

- Aaa, to ty go tak urządziłeś, tego twojego kolegę w szpitalu, że mu koncert wyprawiasz!?

- Mamo, on jest w stanie krytycznym!!! - nagle zadzwonił Chesterowi telefon, a on po usłyszeniu o sprawie, znieruchomiał.

- Co jest, znowu?!

- Mamo, on potrzebuje nowego serca!!!

- I co, masz zamiar mu dać swoje?!

- A żebyś wiedziała, że chcę...

***

Chester pojechał limuzyną do Mike'a, a za nim pojechała w taksówce jego matka. Udało mu się podjechać pod szpital. Ponieważ wbiegł do niego, matka nie zdążyła go złapać. Chester wszedł do pokoju Mike'a, w którym już był cały zespół kłócący się i wpatrujący albo w niego, albo w Mike'a. Nagle Chester wyleciał z tekstem:

- Dam ci to serce. No bo właściwie to wszystko przeze mnie i przez mój głupi, cichy budzik...

- Nie ma mowy, i tak było mi dobrze w życiu. Miałem najlepszych przyjaciół, zespół i popularność przez parę dobrych lat. Niestety, mój czas się kończy.

I w tej właśnie chwili matka Chestera wpadła do pokoju i wyciągnęła go za ucho ze szpitala,ciągle przy tym krzycząc na niego. Po pewnym czasie wyrwał się matce i pojechał do domu limuzyną. Wreszcie i tak zespół poszedł w swoją stronę i wszyscy rozeszli się do siebie.

***

- Rozmawiałaś z lekarzem? - zapytał się Mike wchodzącej siostry.

- Tak, braciszku. O twoim przeszczepie.

- Odbędzie się? - spytał z nadzieją.

Merry, jego siostra, przez chwilę nie mogła się powstrzymać od płaczu. Później coś ostrożnie wyciągnęła i powiedziała:

- Tak braciszku, odbędzie się. I wiesz kto ci je da? Ja!!! - to, co wyciągnęła, to był nóż. Mike już domyślał się co chce zrobić. Merry bez wahania przysunęła nóż do gardła i powiedziała:

- To dla ciebie, braciszku. - Mike nie czekał ani chwili dłużej i aby zwrócić uwagę lekarzy, krzyknął tylko:

- Nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Lekarze natychmiast zerwali się i pobiegli do pokoju Mike'a. Od razu zauważyli trupa jego siostry, a Mike, roztrzęsiony, wszystko im wytłumaczył.

***

Nagroda w konkursie to teraz 25 komci. Bierzcie udział! (to już nie w rozdziale)

gibzon : :

ajjjt Komentarze (1)
23. listopada 2008 12:01:00
linkologia.pl spis.pl

Pokój Wspólny Gryffindoru, późne godziny wieczorne.

Przy jednym ze stolików siedzi panna Evans, zabsorbowana wielce jakąś ciężką książką o ludzkiej transmutacji. Rude włosy lśniły złotym światłem, padającym z kominka,przy którym spoczywały Ellen z Laurą. Dziewczyny wyrywały sobie z rąk jakiś artykuł o tegorocznych wyborach Miss Magicznego Świata, piszcząc przy tym bez opamiętania i okładając sie nawzajem czym popadnie. Huncwoci grali natomiast w karty przy stoliku niedaleko Lilki, aby Potter mógł ją swobodnie i bez żadnych ograniczeń obserwować... Dziewczyna udawała, że tego nie widzi.

W pewnym momencie przejście za obrazem Grubej Damy otwarło się i do pomieszczenia weszła osiemnastoletnia, brązowo włosa dziewczyna w niebieskim sweterku. Spojrzała uśmiechniętymi oczami na garstkę Gryfonów i cichutko,prawie że bezszelestnie przeszła przez pokój, po czym usiadła z gracją na wysłużonej,bordowej kanapie. Cała ekipa sprawiała wrażenie, jakby niczego nie zauważyła, jakby zupełnie nic się nie stało.

Po kilku minutach oczy Syriusza Blacka spoczęły na nowo przybyłej, by po chwili rozszerzyć się ze zdziwienia wespół z męskimi ustami chłopaka. Trącił Lunatyka łokciem.

 - Łapa, idioto, totalnie ci już odbiło?– Lupin począł z roztargnieniem rozcierać sobie żebra. Potter uśmiechnął się zawadiacko do Syriusza, ale gdy spostrzegł jego minę, natychmiast odwrócił się przez ramię i spojrzał w stronę kanapy.
 - Co TY tu robisz?
 - Siedzę, James, siedzę... – odparła spokojnie dziewczyna, zakładając włosy za ucho. – Na przyszłość nie krzycz tak głośno, ale jeśli już musisz, to chociaż w jakimś konkretnym celu. Możesz się na przykład ze mną przywitać.
 - Nie sądzę, żeby ktokolwiek z nas chciałby cię teraz tu widzieć. 


Black podszedł do kanapy z resztą chłopców i machnął ręką na dziewczyny, które od dłuższej chwili siedziały w bezruchu,patrząc na Nieznajomą. Podniosły się ze swoich miejsc z westchnieniem, po czym opadły na kanapę obok szatynki.

Łapa stanął przed nią z założonymi na piersiach rękoma, tupiąc nogą. Lunatyk był na tyle zrezygnowany, że nie odzywał się słowem, a James ze zdenerwowania dostał szczękościsku. Syriusz wypuścił z siebie powietrze, po czym zaczął:

 - Ei... co ty, do jasnej cholery, robisz tutaj?
 - Siedzę. – spokojna twarz dziewczyny przyprawiała Gryfonów o wzrost ciśnienia.
 - Ale po co? – Ellen warknęła ostro,spoglądając na Nieznajomą z ukosa. – W kontraktach nie było o tym mowy. –szatynka uśmiechnęła się.
 - Kontraktami zajmuję się ja, moja droga. Ja je weryfikuję i ja decyduję, co w nich jest napisane. – Nieznajoma otwarła spoczywającą na jej kolanach teczkę i rozdała Gryfonom pliki papierów,przewiązane bordową wstążką. Piątoklasiści przez chwilę zagłębiali się w nowe warunki umowy, a z każdą czytaną linijką ich oczy robiły się coraz większe.
 - Nie! Nie zgadzam się! To jest niesprawiedliwe! – rudowłosa zerwała się na równe nogi i rzuciła kartkami o fasadę kominka. – Ja nie chcę żeby to się tak skończyło! Ja chcę urodzić dzieci, a nie...
 - Eileen, nie rób nam tego! – Potter spojrzał na nią błagalnie – Nawet nie mogłem jej na randkę zaprosić! Nie poszedłem do pracy... ja SUMów nie zdałem!!!
 - James, dramatyzujesz... – ciemne brwi Autorki zbiegły się na jej jasnym czole. – Opisałam piętnaście lat twojego życia. Niech inni zajmują się resztą.
 - Bardzo śmieszne, Ei... – Laura skrzywiła się – U nikogo innego nie istnieję! Co się ze mną stanie?
 - Zostaniesz w mojej pamięci, moja droga. Poza tym... – głos szatynki zawiesił się – Naprawdę chciałaś przeżyć scenariusz, jaki dla ciebie wymyśliłam? – dziewczyna zamilkła, ale nie minął moment, kiedy odezwała się znowu:
 - Moje życie miało być ciężkie, ale wartościowe. Nie dasz mi tego przeżyć? – niebieskie oczy napełniły się łzami. Cruzzo dodała:
 - A moja kariera? Ernest? Chcesz to zostawić w takim momencie?
 - Mnie się nawet zakochać nie dała... –mruknął Black, odrzucając włosy z czoła. – A przecież miała...
 - Uspokójcie się wreszcie! – dziewczyna wstała i odwróciła się w ich stronę, mając za plecami kominek – A co z moim życiem? Pomyśleliście o tym, wstrętni egoiści? – w pokoju zaległa cisza. Evans spojrzała na Eileen ze smutkiem.
 - Rozumiemy cię - wiemy, że jest On, że szkoła... i koncerty, i wszystko inne. Ale ja bym chciała jednak wyswobodzić się spod uroku Malfoya. Poza tym... byłaś już w Slytherinie?
 - Wszędzie byłam. Lucjusz nawet zadowolony, ma satysfakcję, że Czarny Pan jeszcze nie zdążył go zwerbować. Czyste sumienie. – zamilkła na chwilę, rozglądając się po twarzach swoich podopiecznych. – Oddałam wam dwa lata mojego życia. Moje marzenia, wizje, wyobrażenia... Pomysły. Teraz wy dajcie mi rozwinąć się... Oddajcie mi czas, poczucie odpowiedzialności za was. Pozwólcie żyć.

Pokój Wspólny wypełniały teraz tylko westchnienia i oddechy wszystkich w nim zgromadzonych. Lunatyk podszedł do Eileen, przytulił ją i powiedział:

 - To twoja ostateczna decyzja, prawda? –dziewczyna spojrzała w jego ciepłe oczy i pokiwała powoli głową. – Będzie nam ciebie brakowało.
 - Wiem, kochani... Mnie was też. Ale chyba już wyrosłam... a może i nie. Ale kiedyś musiałam was opuścić. Wiem, że obiecałam opisać wasze życie do końca, aż do śmierci Potterów. Nie udało mi się, ale każdy jest tylko człowiekiem...
 - Ei, nie martw się... – James uśmiechnął się do niej zawadiacko. – Swoim życiem napiszesz naszą historię. –posadził ja na kanapie. – Pamiętaj, że każdy Jego uśmiech, będzie naszym uśmiechem... Patrz na Niego tak, jak Lilka patrzyłaby kiedyś na mnie. Dotykaj jego ręki w sposób, jaki miałem dotykać ją ja, a wtedy o nas nie zapomnisz.
 - Ja o was nigdy nie zapomnę, wariaty! –zaśmiała się, ocierając łezkę, płynącą po jej policzku. – W końcu was kocham.
 - Ale Jego bardziej, co? – Ellen pokazała jej język.
 - Najbardziej, Elle. Najbardziej...

Po kilku minutach pożegnań, Eileen wyszła z Pokoju Wspólnego. Gryfońska brygada patrzyła za nią z żalem, tęsknotą, ale i zrozumieniem. Bo Ona odeszła, by tworzyć własne życie. Z Nim – Mężczyzną o melancholijnych oczach i muzycznym sercu. Jej sercu...


***


Tak, moi drodzy. To koniec.
Nie chcę nic więcej dodawać, bo wszystko znajduje się wyżej...
Kocham Was.
Dziękuję za wszystko... ale muszę to zrobić.
Żegnam z sentymentem...

Wasza

Eileen

DOPISEK Z 4 lutego 2008 roku:

maja dwukrotnie nazwała mnie tu egoistką, bo "jakże mogłam skasować moje notki i nie pozwolić Wam ich czytać".
Tłumaczyć się nie mam zamiaru - bo po co, egoistki się nie powinny wszak tłumaczyć, czyż nie?
Powiem jedno - plagiaty tego bloga zdarzały się nie tylko wtedy, kiedy pisałam, więc czemu nie mogłyby się pojawić, gdybym przestała pisać?
A Ciebie, maju proszę, abyś zastanowiła, jak się zachowujesz. Trochę klasy.

Eileen

gibzon : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2930311234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930311

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

dziecko-szatana | olecek | viki89 | dan | andre | Mailing